Historia

 

MARZENIE BOGA

O mocy uwielbienia, sposobie na przyprowadzenie młodych ludzi do kościoła i marzeniu Boga o Armii Dzieci opowiada Anna Saj założycielka Armii Dzieci.

Był rok 1997. Do Lublina przyjechała Linda Schubert ze Stanów Zjednoczonych, autorka znanego bestselleru książki „Godzina przemiany”. Prowadziła seminarium uzdrowienia wewnętrznego. Mówiła o potrzebie modlitwy serca i bycia blisko Pana Boga, o tym, jak bardzo rewolucjonizuje ludzkie życie doświadczenie miłości Boga jako Ojca i o tym, co zrobił dla nas Jezus na krzyżu. Spotkania z takimi charyzmatykami w Polsce były nowością, ludzie chętnie i tłumnie w nich uczestniczyli.

Wraz z Lindą przyjechała Myriam England z Malty, zaangażowana w Posługę Kobiet Katolickich Magnificat. Myriam zaprosiła mnie na Maltę, bym bliżej poznała tę posługę. Podczas mojego pobytu na Malcie i spotkań z tamtejszymi kobietami podjęłam decyzję, by w Polsce mogły się odbywać podobne spotkania, podczas których zaproszone kobiety spotykają się przy stole, mogą wysłuchać świadectwa zaproszonego gościa, otrzymać wsparcie modlitewne i być dobrze obsłużone w pięknej i przyjaznej atmosferze.

Kobiety w Kościele

W 1999 roku pojechałam do Nowego Orleanu na międzynarodową konferencję liderów Magnificatu. Poznałam tam ludzi, którzy zainicjowali ten ruch w Stanach, miałam okazję przeżyć i doświadczyć całego rozmachu i powagi tej posługi. Zrozumiałam zasady prowadzenia oddziału i zgłębiłam metodę Magnificatu. Po powrocie do Polski, wraz z niewielką grupą zaprzyjaźnionych kobiet, wybrałyśmy się do abp. Józefa Życińskiego z propozycją zainicjowania i zaadoptowania tej metody ewangelizacji w Polsce. Biskup nas wysłuchał, pomysł mu się spodobał, zachęcał nas, aby podjąć to zadanie. Wybrałyśmy termin i miejsce pierwszego spotkania. Zaprosiłyśmy mówcę i rozdzieliłyśmy zadania. Okazało się, że chętnych jest dużo więcej, niż może pomieścić sala. Dla nas to był znak, że Magnificat jest potrzebny.

armiaZapraszałyśmy gości z całego świata, którzy posługiwali, dzieląc się świadectwem swojego życia. Objęliśmy swoim zasięgiem nie tylko kobiety. Oprócz spotkań Magnificatu organizowaliśmy różnego rodzaju seminaria i konferencje. Tak zainicjowaliśmy charyzmatyczne konferencje zwane Czasem Chwały. Równolegle dość szybko wyłoniła się z nas grupa ludzi, którzy chcieli spotykać się systematycznie i bezinteresownie oddawać Bogu chwałę. Towarzyszył nam wówczas ks. Robert Muszyński, który z czasem zaproponował, by spotkania bezinteresownego uwielbienia organizować raz w miesiącu w lubelskiej katedrze. Tak więc w Lublinie zaczynały powstawać różne środowiska, które gromadziły ludzi wokół idei bezinteresownego uwielbiania Boga.

Boże marzenie

W maju 2010 roku gościem Magnificatu w Lublinie była Maria Vadia. Nauczała podczas Czasu Chwały. Podczas tej konferencji, kiedy oddawaliśmy Bogu chwałę, pojawiła się w moim sercu myśl, że Bóg chce widzieć armię dzieci, która będzie Go wielbić.

Dla mnie było jasne i wyraźne odczytanie tego pragnienia Bożego Serca, że zrodziło to wręcz pasję, by zrobić wszystko, by to pragnienie Boga zaspokoić, by spełnić Jego marzenie. Zaczęłam o tym mówić, zapraszać dzieci, gromadzić je na uwielbieniu.

W ciągu tych lat systematycznie uczestniczyłam co dwa lata w międzynarodowych konferencjach Magnificatu. Powracał tam temat przyprowadzania młodych kobiet do Kościoła. Dyskutowano o tym, jak odmłodzić trzydziestoletnią posługę i przekazać ją następnemu pokoleniu.
armia0

To był rok 2010. Zaczęłam wokół mówić o potrzebie stworzenia Armii Dzieci. Nie wiedziałam wówczas, jak to ma wyglądać, ale zaczęłam wokół siebie zauważać mnóstwo kobiet z dziećmi. Pamiętam, jak na procesji Bożego Ciała moja córka zaczęła rozmawiać z jakąś dziewczynką. Szybko między nimi zawiązała się nić porozumienia. Zaprosiłam wówczas ją i jej mamę najpierw do nas do domu, potem na wieczór uwielbienia. Okazało się, że zarówno mama, jak i córka chętnie z tego korzystają. To był kolejny impuls, by zorganizować spotkanie modlitewne dla rodzin z dziećmi.

Pierwszym krokiem było zorganizowanie kolejnego Magnificatu, na który zaprosiłyśmy kobiety razem z dziećmi. Pamiętam, jak stanęłam przed wszystkimi, by rozpocząć spotkanie, spojrzałam na aulę i zobaczyłam całe mnóstwo młodych kobiet. To było to, o czym od dawna słyszeliśmy. Znalazł się sposób, by właśnie młodych ludzi pociągnąć do Kościoła. Wystarczyło zaprosić ich z dziećmi.

Boża interwencja

W 2010 roku przyjechał do Polski ks. Tom Di Lorenzo z USA wraz z trójką młodych Amerykanów. Ponieważ posiadał on wyjątkowy dar modlitwy wstawienniczej, na spotkania z nim przychodziły tłumy. Tak było i w Lublinie. Stałam obok niego, starając się pilnować względnego porządku, bo ludzie napierali z każdej strony. Dookoła tłumu dorosłych biegały dzieci. Sytuacja wydawała się nie do opanowania.

Ktoś podszedł do mnie i zapytał wprost: „kto się zajmie tymi dziećmi”. Czułam się odpowiedzialna za zaistniałą sytuację, ponieważ byłam sprawca tego zamieszania, bez chwili wahania odpowiedziałam: „ja”. Jednocześnie po ludzku wydawało mi się niemożliwe zapanowanie nad takim żywiołem. Spuściłam oczy i zawołałam: „Boże! Pomóż mi!”. Odeszłam od ks. Toma i skierowałam się na piętro do sali, którą przeznaczyliśmy na pokój zabaw dla dzieci.
armia1

Idąc korytarzem, zostałam zatrzymana przez nieznanego mi człowieka, który zapytał czy nie potrzebuję pomocy przy dzieciach. To był Paweł Skrzek, który jest dziś „generałem” Armii Dzieci. Wiem, że to była Boża interwencja.

Od tamtej pory Paweł wraz ze swą żoną przejęli opiekę nad dziećmi podczas naszych spotkań.

Jednocześnie w zakres działań Magnificatu weszła Noc Chwały, którą zaczęliśmy organizować w Sylwestra, by w ten wyjątkowy wieczór oddawać Bogu wyjątkową chwałę. Zaprosiliśmy wtedy zespół Gospel Rain, który znany był i jest z pieśni uwielbienia.

Pogromcy nieprzyjaciela i wroga

Spotkania Magnificatu poszerzają się więc o dzieci, nabierając w ten sposób całkiem nowego wymiaru. Nie wszystkim się to podoba. Wiele było takich sytuacji, kiedy ktoś przychodził do mnie i mówił „uspokój te dzieci”. Dla niektórych osób dzieci obecne na modlitwie robiące, jak na dzieci przystało, wszystko po swojemu, nie zawsze cicho, niemal nigdy spokojnie, były przeszkodą. Mieliśmy jednak przekonanie, że Bogu to nie przeszkadza. W końcu w psalmie 8 jest napisane, że usta dzieci i niemowląt oddają Bogu chwałę, by poskromić nieprzyjaciela i wroga. Jaką wielką więc ma moc obecność dzieci podczas uwielbienia! To nic, że robią to po swojemu, może nie tak, jak niektórzy dorośli by oczekiwali, ale ich modlitwa poskramia nieprzyjaciela i wroga!

Mniej więcej w tym samym czasie otrzymałam od mojej przyjaciółki ze Stanów mail, w którym opisywała wydarzenie z jednej z charyzmatycznych konferencji w USA, podczas której padły prorocze słowa o Polsce, choć nie było wśród uczestników żadnego Polaka. Ludzie natchnieni Duchem Świętym prorokowali, że Bóg wybiera Polskę do wielkich rzeczy, że stanie się ona świadectwem wśród narodów, że tu powstaną nowe wielkie dzieła na chwałę Bożą. Dziś z perspektywy czasu odczytuję powstającą wówczas Armię Dzieci, jako jeden z owoców tego proroctwa.

Otwarcie na młodość

W noc sylwestrową 2010/2011 podczas Nocy Chwały był z nami abp Józef Życiński, który modlił się z nami i odprawił Mszę św. Wówczas opowiedzieliśmy mu o pragnieniu stworzenia Armii Dzieci w Lublinie. To, co robiliśmy, nie miało jeszcze formalnego kształtu i nazwy. Biskup uznał, że to wspaniały pomysł.
armia3

Podszedł do dzieci, które były z nami, pobłogosławił im i powiedział wtedy, że ten pomysł pójdzie niedługo z Lublina na całą Polskę i świat. Dziś możemy powiedzieć, że były to prorocze słowa.

Po tym czasie w lutym 2011 roku abp Józef Życiński zmarł. Wówczas doświadczyliśmy wiele głosów krytyki, które próbowały nas odwieźć od pomysłu spotkań uwielbienia wraz z dziećmi. Czuliśmy jednak w sercu i mieliśmy potwierdzenie z wielu różnych środowisk, że to Boży pomysł, że zapraszanie młodych ludzi z dziećmi otwiera Kościół na młodość.

Był rok 2011, kiedy pojechaliśmy wraz z zespołem Gospel Rain na wakacyjny obóz do Suśca. To tam skrystalizowały się wstępne ramy Armii Dzieci i powstały zasady jej działania.

Zasady Armii Dzieci

Przede wszystkim Armia Dzieci jest odrębną wspólnotą, która zaprasza rodziców z dziećmi. Nie ma możliwości przychodzenia na spotkania tylko dzieci bez rodziców, bo to nie jest przedszkole. Wyjątkiem są nastolatki, które po uzyskaniu zgody rodziców, mogą uczestniczyć w spotkaniach bez dorosłych. W trakcie spotkań są odrębne zajęcia dla dzieci i rodziców dostosowane do wieku i możliwości, jednak każda z grup pracuje nad tym samym tematem. Jeśli dorośli uczą się modlitwy, to i dzieci, jeśli dorośli mówią o prorokowaniu, to dzieci też.

Idąc za jedną z encyklik Jana Pawła II, uwzględniliśmy papieskie słowa, że dzieci nie są przedmiotem ewangelizacji, ale są partnerem w ewangelizacji.

Kolejną zasadą Armii Dzieci było świadome oddanie dzieci przez rodziców na służbę Bogu. To ważna decyzja niosąca za sobą konkretne konsekwencje. Dzieci całym sobą angażują się w Boże dzieło, co może pochłonąć wiele ich czasu.

Pieśni serca

Cały czas trwało rozeznawanie, jak ma wyglądać Armia Dzieci. Okazywało się, że dzieci przychodzące na spotkania są uzdolnione muzycznie. Wiele z nich grało na różnych instrumentach lub uczyło się grać, pięknie śpiewało. Modlitwa uwielbienia była więc pieśnią, która płynęła z naszych serc. Początkowo były to znane piosenki, szybko jednak zaczęły powstawać nowe. Niektóre po prostu płynęły ze sceny, dzieci tworzyły słowa, muzykę. Zaczęliśmy je nagrywać i wydawać płyty. Tak Armia Dzieci stała się zespołem uwielbienia zapraszanym w całej Polsce.
armia5

Dla mnie niesamowite było to, że jadąc gdzieś z posługą, byliśmy kilka godzin na scenie śpiewając i modląc się. Dzieci nigdy się nie męczyły. Dotrzymywały kroku dorosłym, udowadniając papieskie słowa, że są partnerami w ewangelizacji i Bóg przez nie działa.

Kolejnym naszym pomysłem na przyciągniecie młodych ludzi i dzieci do Boga był Dzień Dziecka Bożego. Pomyśleliśmy: dlaczego dzień dziecka mamy obchodzić tylko raz w roku? Przecież codziennie jesteśmy dziećmi Bożymi i to jest powód do radości. Tak zaczęliśmy organizować spotkania, które nazwaliśmy Dniami Dziecka Bożego.

W trudach Bóg błogosławi

To był rok 2012. Wtedy też rozeszły się nasze drogi z zespołem Gospel Rain. Wówczas pierwszy raz samodzielnie zorganizowaliśmy Triduum Paschalne. Od początku naszym opiekunem był ks. Sławek Pawłowski, który sprawuje Msze św. i służy sakramentami w naszej wspólnocie. On też przewodniczy Triduum. To otwarta formuła, w którą każdy może się włączyć, jeśli chce z nami przeżyć ten czas. Dla członków Armii Dzieci to obowiązkowy element formacji.

Rok 2012 jest dla nas trudnym rokiem, w którym borykamy się z wieloma przeciwnościami, jednak wśród nich Pan Bóg szczególnie nam błogosławi. Zostajemy zaproszeni na Kongres Nowej Ewangelizacji i bierzemy udział w Przystanku Jezus. To doświadczenie ma szczególną moc. Długo modlimy się o rozeznanie czy tam jechać. W końcu pojawia się obraz, w którym rzucamy w tłum kulę ognia symbolizującą Ducha Świętego. To nas utwierdza, że mamy jechać.
armia6

Na scenie jesteśmy krótko. Wielbimy Boga i mówimy o Jego miłości. Pod sceną stoją uczestnicy Woodstocku, często nietrzeźwi, z piwem w ręku i kiedy wyśpiewujemy imię „Jezus”, oni włączają się w to wołanie. Widzimy, jak Pan Bóg działa. Daje słowo i niemal natychmiast staje się one realne.

Owoce tamtego czasu zbieramy do dziś. Kiedy jeździmy po Polsce, często słyszymy, że ktoś nas wtedy słyszał i dlatego nas zaprasza, byśmy w jego mieście wielbili Boga uwalniając Ducha Świętego. Tak trafiliśmy do Koszalina, Słupska, Szczecinka, Radomia, Olsztyna i wielu miast w Polsce.

Nie ma życia bez uwielbienia

Na co dzień zwyczajnie każdy z nas pracuje, wypełnia swoje obowiązki, ale nie możemy żyć bez uwielbienia. Spotykamy się co czwartek, obecnie w sali wynajętej w galerii Gala w Lublinie na uwielbieniu. Są to spotkania otwarte, na które każdy może przyjść i ludzie przychodzą.

Od kilku lat współpracujemy z Fundacją 24/7, która dąży do tego aby całą dobę, siedem dni w tygodniu w Warszawie trwała nieustanna modlitwa. Zostaliśmy poproszeni o wspólne poprowadzenie obozu rekolekcyjnego podczas wakacji. To było kolejne doświadczenie, jaką moc ma uwielbienie i jak przemienia ludzi.
armia7

Od 3 lat jeździmy do Łazów koło Koszalina, gdzie odbywa się festiwal „Daj się podpalić”. To wieczorne koncerty uwielbienia, na które przychodzą wczasowicze. Dla wielu ludzi to okazja do spotkania Jezusa i otworzenia się na Ducha Świętego.

Jesteśmy też, jako Armia Dzieci, związani z ICPE (Instytutem Ewangelizacji Świata). Grupa założycielska Armii Dzieci włączyła się w formację ICPE i w 2013 roku podpisała przymierze. Dlatego jesteśmy częścią Instytutu Ewangelizacji Świata.

Kolejne lata istnienia Armii Dzieci, potwierdzają wypowiedziane kiedyś przez abp. Życińskiego słowa, że dzieło to z Lublina rozniesie się na całą Polskę i poza nią. Tak się dzieje. Armia Dzieci przemierza Polskę wzdłuż i wszerz, wszędzie wielbiąc Boga i przez modlitwę uwalniając Ducha Świętego. Niedawno dzieło to przekroczyło granice Polski i Armia Dzieci zaczęła posługę w Niemczech, byliśmy na Litwie i na Malcie.

Dziś Armia Dzieci liczy około 100 osób, które swoje życie oddali na służbę Bogu.